August Jakubik

August Jakubik

Ultramaratończyk

 

ZAKOŃCZENIE!!!

29.07.2016
Po trwającej trzy dni podróży i przejechaniu 2970 km dotarliśmy do granic Rudy Śląskiej. A tu pierwsza miła niespodzianka i liczna grupa powitalna ubrana na sportowo, gotowa do przebiegnięcia z nami ostatnich 9 km. Straż Miejska i Policja również nas mile zaskoczyli i biegliśmy w ich asyście. Prawdziwa niespodzianka spotkała nas na Placu Jana Pawła II, gdzie wbiegliśmy witani przez władze Miasta z panią prezydent Grażyną Dziedzic na czele. Dzieci przebrane w stroje śląskie powitały nas chlebem i solą, a wszystko to działo się przy dźwiękach orkiestry górniczej. Nasze rodziny miały problem by do nas dotrzeć... Wszystkim, którzy z nami biegli, którzy przyszli na metę, by nas powitać z serca DZIĘKUJĘ!!!

 

24.07.2016
Dzień 43 i ostatni zrealizowany - jestem na mecie tego szczególnego wyzwania. Dokładnie o godzinie 12:28 dobiegłem pod Katedrę w Santiago de Compstela pokonując dystans 2973 km. Ostatni etap był bardzo przyjemny z racji okoliczności jakie mu towarzyszyły. Wczoraj przyleciały do nas rodziny z Polski oraz doszła moja córka Kasia z Gabrysiem szlakiem z Porto w Portugalii.. Ten ostatni odcinek biegła ze mną Dorota Szeszko oraz pozostali serwisanci Tadziu i Marek. Po 10 kilometrach pierwsze powitanie w Porte Ulla przez hiszpańską rodzinę spokrewnioną z radnym z naszego miasta - Kubą Wyciślikiem oraz rodzinę Jakubiec z Rudy Śląskiej, która pokonała na rowerach Camino na odcinku 600 km. Następnie ruszyliśmy na ostatnie 20 kilometrów trasy, by o wyznaczonym czasie dobiec do mety. Forma i zdrowie dopisały do końca i ze średnią 5:34 min/km osiągnąłem metę. Ten projekt to było szalone wyzwanie i niewiele osób wierzyło w jego realizację. Zdrowo rozsądkowe myślenie na to by wskazywało, jednak podjęli się jego realizacji prawdziwi pasjonaci i tylko oni mogli je zrealizować. Dobiegłem do celu dzięki pomocy moich wpaniałych serwisantów Tadzia Jurka i Marka Szeszko - chłopaki WIELKIE DZIĘKI BYLIŚCIE NIESAMOWICI!!! A teraz czas na podziękowania wszystkim dobrodziejom, dzięki którym mogłem dobiec do Santiago de Compstela - Miasto Ruda Śląska, Fima Hebda, Agencja Reklamy Alva1 za super samochód, który wszędzie nas dowiózł, NIKE za sprzęt do biegania, podobnie sklepbiegacza.pl, zdrowestawy.net za hialutidin, który zadbał o moje stawy, pani Grażynie Jaśniok, profesorowi Krzysztofowi Ficek firma Galen, Piekarnia/Cukiernia Marek i Grażyna Jakubiec, Zakłady Miesne MadejWróbel.
Bardzo dziękuję mojej rodzinie za wsparcie i wyrozumiałość, Anetce Rajda, Krzysztofowi Mejer, Przemkowi Basa za wspólne kilometry na całej trasie, Zenkowi z AugusTeam za wszystko co bezineresownie zrobił dla promocji tego wydarzenia  oraz wszystkim którzy mnie wspierali przez te 43 dni w biegu - BARDZO WAM DZIĘKUJĘ - TO JEST NASZ WSPÓLNY SUKCES!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

23.07.2016
Ostatni długi etap za mną!!! Dzisiaj pokonałem dystans 57 kilometów zachowując wcześniej założone tempo biegu. Na "dzień dobry" wbiegliśmy z Tadziem na górę Faro o wysokości 870 metrów, a w nagrodę mieliśmy fantastyczne widoki i dość... krótki zbieg, bo za nim była kolejna góra. Spotkaliśmy po drodze hiszpańskich biegaczy, którzy zmierzali do Santiago jednak nasze tempo było dla nich za szybkie i na kolejnym podbiegu przeszli do marszu, a my pobiegliśmy dalej. Po przebiegnięciu ponad 2900 km dalej czuję się dobrze i jutro ostatni akt tego, co wydawało się nie możliwe, czyli 30 kilometrów do celu. Dziękuje za coraz liczniejsze wyrazy wsparcia płynące z kraju i nie tylko - to mi dodaje sił, a moi serwisanci dbają o najdrobniejsze szczegóły.


.

 

22.07.2016
Meta coraz bliżej - dzisiaj zaliczyłem 41 dzień w biegu. Z samego rana kolejne łączenie z Radiem Katowice, a później walka z dystansem i górami. Ten wysiłek po raz kolejny wynagrodziły przepiękne widoki na górskie rzeki i krajobrazy. Na całym etapie towarzyszyły mi liczne podbiegi i również męczące zbiegi. Nie ukrywam jestem już bardzo zmęczony, jednak mam w sobie dużo determinacji by wytwać do końca. Moi serwisanci Tadziu i Marek stają na wysokości zadania i dzięki ich pomocy biegnę dalej. Dziękuję za kolejne wyrazy wsparcia, które coraz liczniej do mnie napływają. Do mety pozostało 90 km górskiej drogi. Dzisiejszy zapis z Polara nie obejmuje jednej 5 kilometrowej zmiany.


 

 

21.07.2016
To juz 40 etap za mną i moją ekipą. Jak ten czas leci - 40 dni w biegu udało się przeżyć i wszystko działa bez zastrzeżeń. Oczywiście jestem zmęczony, jednak założone tempo biegu w dalszym ciągu udaje się utrzymać bez wzgledu na ukształtowanie terenu czy warunki atmosferyczne. Do mety pozostało już naprawdę niewiele około 160 km i powoli czujemy smak finiszu. Trasa dzisiajszego etapu prowadziła po pięknych terenach górskich i mogliśmy podziwiać wspaniałe widoki oraz super infastrukturę drogową w tak trudnych warunkach. Pogoda była dosyć łaskawa,  a temperatura obniżyła się o kilka stopni, jednak wiał przeciwny wiatr, który utrudniał bieg. Dziękuję za coraz liczniejsze wyrazy wsparcia.

20.07.2016
Wystartowaliśmy dzisiaj bardzo wcześnie, by uniknąć popołudniowych upałów. Na "dzień dobry" dokończenie wczorajszego podbiegu, który doprowadził mnie na wysokość 1225 m npm, a w zdobywaniu go towarzyszył mi Marek. Następnie trasa prowadziła po pięknych terenach górskich i widoki były fantastyczne. Na tym etapie biegnący ze mną w drugiej części Tadziu pokonał dystans ponad 1000 km - brawo i dziękuję za wspólne kilometry!!! Według planu miałem dzisiaj pokonać 54 km, jednak czułem się doskonale i dobiegłem do 60, 8 km.  Za mną 2750 km, do celu pozostało 224 km. Nogi bolą, jednak wszystko działa doskonale i pozostały trudny dystans po górskich drogach przyjmuję z pokorą. Dziękuję za coraz liczniejsze wyrazy wsparcia.


 

19.07.2016
Kolejny etap za nami - dzisiaj pierwsza część trasy bardzo przyjazna i bieg z minimalnym podbiegiem. Tę przyjemną część pokonałem w towarzystwie Tadzia, który zaliczył swoje 35 km. Od 40 kilometra biegł ze mną Marek i zaczął się niekończący podbieg. Zakończyliśmy go na wysokości prawie 1100 m npm. Marek dzisiaj na ostatnim kilometrze przebił 1000 km na trasie tej pielgrzymki. Tadziu zbliża się do tego dystansu. Ja natomiast mam na "liczniku" 2680 km i meta coraz bliżej. Ostatnie dni, które są przed nami to już góry i zdobywanie kolejnych szczytów. Temperatura dalej bardzo "hiszpańska" i dzisiaj było ponad 35 stopni. Najważniejsze, że wszystko działa bez zastrzeżeń i jutro zdobywamy kolejne szczyty. Wielu spotkanych pielgrzymów patrzy na nas z niedowierzaniem, a my robimy swoje bez względu na temperaturę i ukształtowanie terenu. Dziękuję za kolejne wyrazy wsparcia, które są bezcenne - pozdrawiam AugusTeam oraz wszystkie mi życzliwe osoby!!! 


 

18.07.2016
Dzisiejszy poniedziałkowy etap rozpoczeliśmy wcześniej z racji upałów, jakie panują w tej części Hiszpanii. Po paru kilometrach miła rozmowa z Radiem Katowice, która zmotywowała mnie do pokonywania kolejnych kilometrów. Jestem mile zaskoczony jakością dróg oraz sposobem ich znaczenia na dotychczas pokonanym terenie Hiszpanii. Z samego rana spotkaliśmy bardzo wielu pielgrzymów, którzy korzystając z niższej temperatury pokonują swoje kilometry. Ten dzień był dla mnie bardzo trudny - organizm nie chaciał współpracować z nogami i do 39 kilometra było naprawdę ciężko. Dzięki wspierającym SMS i telefonom udało sie przetrwać dla mnie trudne chwile i ostatnie 26 km to już luźny bieg. Trasa dalej bardzo pofałdowana i w tych trudnych warunkach serwisanci po raz kolejny stanęli na wysokości zadania - Tadziu, Marek bardzo dziekuję za wspólne kilometry i taką czułą opiekę. Za mną już 2620 km i do celu coraz bliżej...

 

17.07.2016
Na ten etap ubrałem czwartą parę butów, które były w rezerwie. Ten manewr przyniósł pozytywny efekt. Pokonałem dzisiaj 70,2 km i o tyle jestem bliżej celu. W tej części Hiszpanii oprócz odsłoniętego terenu przeszkadzają góry i przede wszystkim wysoka temperatura. Po polaniu się wodą koszulka w ciągu kilku sekund jest sucha. Dzisiaj poszło mnóstwo wody do chłodzenia organizmu, jednak bez kryzysów pokonałem kolejny etap osiągając średni czas 5:36 min/km. Tadziu towarzyszył mi na pierwszych 31,5 km. Trasa dzisiejszego etapu przebiegała w większości po Camino de Santiago.

 

16.07.2016

35-ty, jubileuszowy etap za nami. 66,5 km bliżej celu. W dalszym ciągu walka z górami i tym razem z temperaturą, która już jest typowo hiszpańska. Jutro więcej szczegółów. Pozdrawiamy wszystkich.
Dzisiaj Internet działa, więc więcej szczegółów. Wczorajszy etap bardzo trudny z racji ukształowania terenu, cztery razy wbiegałem na wyskość powyżej 900 m. Kosztowało to dużo wysiłku, jednak noga "podawała" i osiągnąłem na tym jubileuszowym etapie tempo 5:34 min/km. Tadziu towarzyszył mi na pierwszych 42.5 km - dzięki za wspólne zdobywanie szczytów, a Markowi za perfekt serwis.

 

15.07.2016
Dzisiejszy dzień przywitał nas pięknym słońcem oraz rześkim powietrzem. Po zbiegnięciu z gór mieliśmy nadzieję na spokojny etap... Po 20 kilometrach lekkiego podbiegu powrót do rzeczywistości i bardzo licznych podbiegów i zbiegów. Dzisiaj trasa przebiegała po odsłoniętym terenie i słoneczko pięknie nas dogrzało po paru chłodnych dniach. Forma była wyśmienita i został ustanowiony rekord tempa mimo, że trzeba było wbiec na wysokość 900 m npm - 5:36 min/km. Nie wytrzymuje sprzęt, bo już "zajechałem" trzy pary butów, jednak moje nogi poza obrażeniami "mechanicznymi" działają perfekcyjnie. Zostało jeszcze 9 dni do mety i jest pełna koncentracja w zespole, by wszystko działo jak do tej pory.  Za mną 2415 km i do mety pozostało nieco ponad 500 km.  Dziękuję za kolejne wyrazy wsparcia!!!


 

14.07.2016

33 etap zakończony, 65 km bliżej do mety. Kolejny dzień walki z wiatrem i górami zakończony sukcesem. Brak Internetu - jutro szersza relacja.

Sceneria tego etapu fantastyczna - piękne widoki, szumiące potoki i niekończące się podbiegi... a do tego przeciwny wiatr. Do 40 kilometra biegło mi się ciężko, jednak po "obiedzie" organizm zaczął normalnie pracować i do mety dobiegłem w doskonałej formie. Końcówka była dosyć łatwa, bo zbiegaliśmy z wysokości ponad 900 m.


 

13.07.2016
Na 32 etapie Hiszpania pokazała swoje oblicze. Od startu towarzyszył mi bardzo silny i zimny wiatr oraz liczne podbiegi. Po nie najlepszej nocy (Hiszpanie mieli swoje święto...) i wczorajszych górach czułem zmęczenie, jednak szczęśliwie pokonałem 66 km wkładając wiele wysiłku na walke z naturą. Mój organizm i forma funkcjonują bez zastrzeżeń i ze średnią 5:45 min/km zakończyliśmy dzisiejszy etap. W pierwszej części biegł ze mną Marek, a końcówkę Tadziu. Dzisiaj spotykaliśmy bardzo wielu pielgrzymów zmierzających do Santiago de Compostela, bo nasze trasy często się pokrywały. Jeszcze raz dziękuję za wszystkie wyrazy wsparcia,  które codziennie do mnie docierają motywując mnie do pokonania kolejnych kilometrów. (po raz koleny GPS nie zarejestrował całej trasy).

 

12.07.2016
Dzisiaj jeden z trudniejszych etapów za mną. Rozpocząłem "pokonywać" Pireneje w deszczu i silnej mgle. Podbieg o długości 17,5 km pokonał ze mną Tadziu - za co bardzo mu dziękuję. Wbiegliśmy wspólnie na wysokość 1057 m npm. Od 21 kilometra to mój samotny bieg do mety tego etapu. Dzisiaj pogoda płatała nam różne figle od deszczu po silny wiatr, a na koniec piękne słońce. Spotkaliśmy bardzo wielu pielgrzymów, bo trasa pokrywała się z Camino. Mimo tak trudnego ukszałtowania terenu średnia z całego dystansu wyszła bardzo szybka - 67 km ze średnią 5:43 min/km.

11.07.2016
Jubileuszowy 30 dzień biegu za mną. Ten etap był wyjątkowy pod każdym względem. Dzień rozpoczął się od kolejnej rozmowy z Radiem Katowice i miłych pozdrowień od radiosłuchaczy. Następnie w towarzystwie moich serwisantów pokonałem rekordowy dystans 74.8 km ze średnią 5:43 min/km. Trasa prowadziła po dolinach i górach, jednak pogoda była wyjątkowa sprzyjająca, a padający deszcz był zbawienny.  

10.07.2016
Rozpoczęliśmy piąty tydzień naszej pielgrzymki. Dzisiaj na pierwszym odcinku pokonałem 2000 kilometr! Ten etap muszę zaliczyć do najtrudniejszych - wylałem mnóstwo potu, by pokonać 66.6 km. Trasa trudna z licznymi podbiegami, szczególnie w drugiej części. Widoki były bezcenne i biegło się wyśmienicie podziwiając piękne pola uprawne, jak również zbocza gór. Jedynie temperatura i duża wilgotność utrudniały pokonywanie poszczególnych kilometrów. Trafiliśmy po raz pierwszy we Francji na szlak prowadzący do Santiago de Compostela. Moi serwisanci jak zwsze perfekt!!!


 

09.07.2016
Kolejny etap szczęśliwie zakończony. Jestem bliżej celu o 68,2 km pokonane w bardzo różnych warunkach. Pierwsze 35 km to spokojny bieg w umiarkowanej temperaturze, natomiast druga część to podbiegi i powrót popołudniowego fancuskiego ciepła. Na całym etapie towarzyszyli mi moi serwisanci, a pokonane kilometry ofiarowaliśmy mojej żonie Krysi. Był to jeden z najszybszych etapów, końcowa średnia  5:38 min/km. Dzisiaj zaliczyłem pierwszy kontakt z asfaltem i efektem tego jest rozbite kolano, które nie przeszkodziło w biegu.